Któregoś dnia, po powrocie z ferii zimowych bardzo rozbolała go głowa i pojawiły się wymioty. Natychmiast został zlecony tomograf. Badania pokazały, że ma guz na szyszynce, w nieoperacyjnym miejscu i pozytywne markery nowotworowe.
Początkowo terapia przynosiła efekty. Potem lekarze nagle odesłali nas do domu, mimo że mówili, że Misiek wróci do szkoły. Nie powiedzieli mi, że to dlatego, że to ostatni czas.
W święta Bożego Narodzenia Michał poprosił stanowczo, żeby zrobić mu zdjęcie. Mimo, że nie znosił zdjęć. Teraz wiem, że zrobił to dla nas. Dziś to jego zdjęcie stoi na półce.